Marcin Chabowski z Floty Gdynia drugi raz z rzędu tryumfował w gdańskim Biegu Westerplatte. Tym razem swój wynik przypieczętował rekordem 10-kilometorwej trasy, pokonując ją w czasie 29 minut i 19 sekund. Za wygraną i rekord trasy zainkasował łącznie 3000 zł. Organizatorami 47 Biegu Westerplatte są: Radio Gdańsk oraz Miejski Ośrodek Sportu i Rekreacji w Gdańsku.

Ostatnie chwile przed startem
Na starcie do biegu stanęła w tym roku rekordowa ilość uczestników. Sklasyfikowano łącznie 460 zawodniczek i zawodników! W stawce biegaczy z numerem 1 pobiegł świeżo upieczony mistrz świata, złoty medalista olimpijski Adam Korol. Po tradycyjnej ceremonii pod pomnikiem mjr. Sucharskiego i złożeniu wieńców biegacze ruszyli na trasę, z metą na Długim Targu. Honory startera pełnił 9-letni Dawid, syn zmarłego niedawno dziennikarza Radia Gdańsk, Jacka Kamińskiego.

Sygnał do startu z armaty z okresu wojen napoleońskich dał Dawid Kaimiński
Chabowski był oczywiście jednym z faworytów gdańskich zawodów. Ubiegłoroczny zwycięzca już na 3. kilometrze zaczął odchodzić od czołowej grupy, w której podążał m.in. Radosław Dudycz oraz dwóch Kenijczyków – Joel Komen (zwycięzca z 2007 i 2006 roku) oraz Nixon Kiplagat Cherutich (3. miejsce w XVI Biegu Św. Dominika). Marcin Chabowski potwierdził swoją dobrą dyspozycję i utrzymał prowadzenie aż do mety, bijąc jednocześnie ubiegłoroczny rekord trasy.
- To dobry prognostyk przed półmaratonem, który pobiegnę 20 września w Newcastle. Jestem w okresie wytężonego treningu, więc dobrej formy jeszcze nie mam; ona ma przyjść za dwa tygodnie - ocenił zawodnik Floty.

Marcin Chabowski na mecie biegu
Drugi finiszował Komen, a najniższe miejsce na podium zapewnił sobie Dudycz. Olimpijczyk Adam Korol (czas 00:36:24) udowodnił, że dobre wyniki potrafi osiągać również w innych konkurencjach. Jego 25 miejsce to znakomity wynik w doborowym gronie zawodników biegu.

Walka o drugie miejsce - Komen i Dudycz
- Te zawody chciałem potraktować relaksowo, ale "skrzywienie zawodowe" wzięło górę nad rozsądkiem. Co chwilę zerkałem na zegarek i myślałem: może biec szybciej, może szybciej. Taktykę miałem jak w wyścigu wioślarskim. Spokojnie na początku, niech wszyscy ci, których mogłem minąć opadną z sił, później będę ich mijać - powiedział Korol. Przyznał, że bardziej zmęczony jest po przepłynięciu dwóch kilometrów niż po przebiegnięciu tych dziesięciu. - Te 10 kilometrów to jest wysiłek typowo tlenowy, a w wioślarstwie mieszany tlenowo-beztlenowy i jest o wiele bardziej wyczerpujący.
Wśród kobiet najszybciej pobiegła Swietłana Kudzielich z Białorusi, osiągając czas 00:37:28. Pół minuty później finiszowała Kamila Pobłocka (Lębork). Kolejne dwie minuty upłynęły, póki linię mety przekroczyła Ewa Galant.

Inicjator biegu Jerzy Gebert i Kazimierz Zimny
Na najlepszych zawodników czekały pamiątkowe medale, okazałe puchary oraz nagrody finansowe. Ich łączna pula wyniosła w tym roku 17.500 PLN. Uhonorowany został również najstarszy zawodnik biegu – Stanisław Niwiński. Nagrody wręczali m.in. prezydent Gdańska Paweł Adamowicz, przewodniczący Komisji Kultury i Sportu Rady Miasta Gdańska Marek Bumblis, dyrektor marketingu Radia Gdańsk Beata Niemiec, dyrektor MOSiR w Gdańsku Leszek Paszkowski i jego zastępca Marcin Wojciechowski oraz Jerzy Gebert, inicjator tej najstarszej imprezy biegowej w kraju.

Chabowski otrzymał od prezydenta Gdańska Pawła Adamowicza oryginalny wieniec laurowy
Po trudach zmagań na trasie każdy z zawodników mógł liczyć na chwilę wytchnienia podczas masażu zapewnionego przez jednego ze sponsorów, firmę Dr. Massage. Zmęczonym biegaczom na mecie skrzydeł dodawał napój energetyczny Red Bull, a także woda, kawa, herbata i kakao. Oprócz nagród dla zwycięzców organizatorzy rozlosowali dodatkowo wśród uczestników 10 rejsów promem Stena Line do Szwecji, kupony na zakupy w sklepie marki Saucony oraz notebooka. Łączna wartość tych nagród to ponad 5000 zł.
MOSiR w Gdańsku/Polska Agencja Prasowa